Każdy czasem ma wakacje. Taki los spotkał również SmellySocksa. Lotem z Warszawy dostał się do Dubaju, a stamtąd na południe Afryki. Kiedy ostatnio nawiązał łączność, był na jakiejś pustyni, prawdopodobnie w Namibii, i widział powyższe kamienie. Dlatego wybaczyć musicie nieco niższą niż zwykle jakość zdjęć. Mamy jednak nadzieję, że ten mały przegląd pomoże potencjalnym podróżnikom w wyborze rozrywki podczas lotów. A to tylko część pierwsza 
Opisuję tu gry dostępne na pokładzie Boeinga 777 linii Emirates na trasie z Warszawy do Dubaju.
Wybierałem spośród 41 pozycji, dziewięciu wieloosobowych. Wiele się po nich nie spodziewałem, wszak linie lotnicze do systemu rozrywki z pięciuset filmami, tysiącem płyt, audiobooków i podcastów nie wsadzą potężnej konsoli do gier. Poza tym, czego mógłbym oczekiwać po systemie z 2001? Raczej nie mocy wydanej rok wcześniej PlayStation 2. Mimo wszystko - zaczynajmy.
Mini Golf
Bardzo prosta i z początku przyjemna gierka, która w okolicach czwartego dołka przekształca się w horror nie do przejścia. Wszystko z powodu fatalnego panelu dotykowego. Za pomocą przycisków kierunkowych ustawia się równocześnie kierunek i siłę uderzenia, jednak sterowanie jest na tyle niedokładne, że nigdy nie udało mi się pokierować piłki na wprost tak, aby odbiła się pod odpowiednim kątem. W końcu nie wytrzymałem i wyłączyłem, żeby się przypadkiem nie zdenerwować.Asteroids
Kolejna pozycja a problem pozostaje ten sam. Tytuł ten to space shooter, w którym kierujemy statkiem kosmicznym, unikamy asteroid oraz je zestrzeliwujemy. Jednak lag sterowania powoduje częste kraksy. Bardzo częste. Gry zręcznościowe w samolotach nie mają przyszłości.Bzzz
Dowód na to, że poprzednie zdanie było nieprzemyślane. W tej zręcznościówce przejmujemy kontrolę nad małą pszczółką latającą po dwuwymiarowej planszy i zbierającą kwiatki. Unikać musimy przeszkód w postaci agresywnych ryb, żab i ptaków, które próbują nas przed zbieraniem kwiatków powstrzymać. Nie mam zielonego pojęcia, ile jest poziomów, przy siódmym, praktycznie takim samym jak szósty, który z kolei był niemal idealną kalką piątego, postanowiłem odpuścić.
Cave Crunch
To… zasadniczo Pac-Man. Jedynie z grafikami i postaciami prehistorycznymi. Tyle.
Centipede
Port na SamolotOS klasycznej arkadowej gry od Atari. Kierujemy muchą, której zadaniem jest pokonanie olbrzymiej, krwiożerczej gąsienicy posuwającej się zaskakująco szybko po polu, gdzie przeszkodami i ścianami są grzyby. Tę pozycję mogę gorąco polecić (hehehe). Nudzi się po 10 minutach zabawy, czyli bawi jakieś 10 razy dłużej niż inne gierki.
Missile Command
Podobnie jak Centipede, port atarynkowego klasyka. Przy pomocy dział z ograniczoną liczbą strzałów bronimy Ziemi przed spadającymi z nieba pociskami. Do takich portów ten system jest stworzony. Grało się przednie, sterowanie w żadnym wypadku nie przeszkadzało, aż chciało się wrócić do gry po kolejnej porażce.Pong
Tak. Ten Pong. Wieloosobowy Pong. Można popykać z innym człowiekiem, który siedzi w dowolnej części samolotu, w Ponga. Niewiarygodne. Odpuściłem po czwartej przegranej z gościem z miejsca 23C. Wróciłem do gry jednoosobowej - od razu lepiej, komputer jest jednak cienki. Dostępne są, oprócz wariantu klasycznego, jeszcze dwie wariacje. Jedna nie działała, ale warto skupić się i przyjrzeć drugiej.
HANGMAN
To w sumie zwykły, nienatchniony, klasyczny wisielec. Zwraca jednak uwagę fantastyczna oprawa graficzna.
Tik Rack Toe
Wariacja na temat Tic-tac-toe. Również wieloosobowa. Trzeba ułożyć cztery swoje żetony w jednym rzędzie, zanim zrobi to przeciwnik. Proste, łatwe i przyjemne. Ale zobaczcie, jakie słodkie chybakróliczki nam towarzyszą przez całą rozgrywkę <3
Tetris
Tak, Tetris. Wieloosobowy. Naprawdę. U podstaw to zwykły, najzwyklejszy Tetris, tyle że w wersji wieloosobowej zamiast uzyskać jak najlepszy wynik, naszym celem jest utrzymanie się w grze dłużej od rywala.

